Display_43_thumb__mg_1885

Sieć szpitali czyli powrót do czasów socjalizmu

powrót

Minister Anna Zalewska chce zlikwidować gimnazja, minister Jan Szyszko wycina w Polsce drzewa. Nowoczesna stawia zatem pytanie, dlaczego do tego duetu chce dołączyć minister Konstanty Radziwiłł i proponuje Polakom ustawę o tzw. sieci szpitali, która cofa system ochrony zdrowia do czasów socjalizmu?

System ochrony zdrowia, ze względu na wieloletnie zaniedbania ze strony kolejnych rządów, sprowadzające się przede wszystkim do absolutnego niedofinansowania, boryka się z licznymi problemami. Sytuacja ta wymaga przeprowadzenia ważnych i jednocześnie trudnych reform. Jedną z nich stanowić miała nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wprowadzająca System Podstawowego Szpitalnego Zabezpieczenia Świadczeń Opieki Zdrowotnej (tzw. sieć szpitali). Zaproponowany przez Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła projekt, pomimo swoich słusznych założeń, w obecnym kształcie jest jednak nie do zaakceptowania.

Po pierwsze należy wyraźnie podkreślić, że konieczność łącznego spełnienia określonych w projekcie warunków kwalifikujących do tzw. sieci, w sposób oczywisty eliminuje z niej szereg szpitali publicznych - w tym w szczególności bardzo ważnych dla pacjentów szpitali monospecjalistycznych. Postęp naukowy i technologiczny dostrzegalny wyraźnie również w medycynie powoduje, że szpitale te w ciągu ostatnich lat stały się dla pacjentów nie tylko dużo bardziej istotne, niż miało to miejsce w przeszłości, co zyskały status podstawowych. Jako takie bezspornie nie powinny mieć ograniczonego dostępu do systemu, który nawet z nazwy jest systemem podstawowym. Szerszy dostęp do tzw. sieci dla szpitali monospecjalistycznych jest więc jednym z fundamentalnych warunków dla poparcia przez Klub Poselski .Nowoczesna jej utworzenia.

Kolejną kwestią wymagającą zdecydowanej korekty jest jawna dyskryminacja szpitali niepublicznych, które de facto pozbawione są możliwości zakwalifikowania do tzw. sieci. Nie zmienia tego w żaden sposób fakt, że kryteria kwalifikacji świadczeniodawców nie odwołują się do struktury właścicielskiej podmiotów leczniczych. Rolą przykładu, warunek udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w ramach szpitalnego oddziału ratunkowego albo izby przyjęć na podstawie umowy, której okres trwania wynosi co najmniej 2 lata, będzie trudny do spełnienia dla większości podmiotów prywatnych, które taką umowę w ogóle posiadały, a co jasne, niemożliwy do spełnienia dla tej części z nich, która chciałaby starać się o kontrakt z NFZ po raz pierwszy. Dodatkowo należy zauważyć, że odsetek pieniędzy publicznych dostępnych w ramach procedury konkursowej jest po pierwsze nieznaczny, a po drugie nie przeznaczony wyłącznie dla szpitali prywatnych. Tymczasem, zgodnie z ogólnodostępnymi danymi, łączna wartość kontraktów na leczenie szpitalne w szpitalach niepublicznych w Polsce w 2015 r. wyniosła blisko 6,3 mld zł. Co więcej, tylko około 19% nie miało podpisanego kontraktu z NFZ na leczenie szpitalne. Nawiązując do uwag zgłoszonych w ramach konsultacji społecznych, zakładając, że sektor szpitali prywatnych realizował tylko ok. 6% budżetu NFZ przeznaczanego na leczenie szpitalne, można przyjąć, że wykonywał on nawet do 10% świadczeń szpitalnych. Nie można również zapomnieć, że blisko 90% przychodów szpitali prywatnych generowanych jest przez kontrakt z NFZ. Kontrakt ten jest więc dla ich funkcjonowania absolutnie kluczowy. Projektodawcy powinni także wziąć pod rozwagę, że duża część społeczeństwa, która opłaca ubezpieczenie zdrowotne, z uwagi na lepszą dostępność usług, decyduje się właśnie na placówki prywatne. Tym samym Nowoczesna nie może zaakceptować projektu, który w zasadzie wyłącza dostęp do sieci podmiotom niepublicznym.

Istotne wątpliwości budzi także tzw. tryb nadzwyczajny kwalifikowania do sieci szpitali, a więc kwalifikacja w oparciu o uznaniową decyzję ministra zdrowia. Ponadto, pomysł ryczałtowego finansowania szpitali, które znajdą się w tzw. sieci, bezsprzecznie zmniejszy poziom inwestycji w tych placówkach, co swoje konsekwencje znajdzie m.in. w obniżeniu jakości świadczonych przez nie usług. Podsumowując należy zdecydowanie podkreślić, że zagrożenie utraty kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia przez nawet kilkaset szpitali publicznych i niepublicznych wiązać się będzie z daleko idącymi konsekwencjami w postaci ograniczenia lub nawet zakończenia ich działalności. To z kolei skutkować będzie utratą przez pacjentów realnego, zagwarantowanego Konstytucją, prawa do finansowania ze środków publicznych świadczeń zdrowotnych. W konsekwencji może to prowadzić do zapaści całego systemu ochrony zdrowia.

Tym samym, projekt dot. ustanowienia tzw. sieci szpitali, w kształcie proponowanym przez ministra, jest dla nas nie do zaakceptowania. Nowoczesna deklaruje jednak gotowość do współpracy przy tworzeniu kolejnego projektu tej ważnej i potrzebnej reformy - z nadzieją, że uwzględni on wszystkie wskazane wyżej zagadnienia.

fot. Łukasz Kamiński