Display_43_thumb__mg_9562

Ratujmy polską ochronę zdrowia! Kilka słów o proteście młodych medyków

powrót

Od 10 dni w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie trwa protest młodych medyków. Ich postulaty – m.in. wzrost finansowania ochrony zdrowia, poprawa warunków pracy i podwyższenie wynagrodzeń – nie dotyczą jednak wyłącznie tzw. rezydentów. Są zdecydowanie szersze, a ich spełnienie stanowi warunek konieczny dla przetrwania polskiej opieki zdrowotnej w najbliższych latach. Pozostawiam bez komentarza dramatyczny w swej naturze charakter strajku – głodówkę – która aż nadto potwierdza poziom desperacji młodych lekarzy – desperacji, która narastała od wielu miesięcy, w wyniku całkowitej arogancji rządzących. Bezduszność nie tylko ministra zdrowia, ale również premier polskiego rządu jest skrajnie naganna i pozostanie zapamiętana przez pokolenia lekarzy i pacjentów. Skupię się więc wyłącznie na zasadności samych postulatów.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że kolejki, dotykające pacjentów oczekujących na różnego rodzaju zabiegi (niejednokrotnie ważne świadczenia, np. z zakresu kardiologii) przyczyniają się nie tylko do ich podupadania na zdrowiu, ale wielokrotnie skutkują po prostu śmiercią. Problem wielomiesięcznego/wieloletniego oczekiwania na zabieg istnieje w Polsce od wielu lat i w sposób oczywisty należy go rozwiązać. Ciężko skomentować fakt, że sprawa tak jasna wymaga aż tak skrajnych posunięć ze strony lekarzy. Okazuje się, że protest to jedyny sposób by, wymusić na rządzących potrzebę dialogu. Trudno tu cokolwiek dodać.

Skandaliczne warunki pracy związane m.in. z nadliczbowymi godzinami pracy w miesiącu, jak również niskie wynagrodzenia w szczególności młodych lekarzy (na poziomie częstokroć w okolicach tzw. najniższego wynagrodzenia, a w większości przypadków znacznie poniżej średniej krajowej) powodują emigrację zarobkową. Emigracja ta ma zrozumiały skutek – w Polsce brakuje lekarzy, w tym w szczególności specjalistów - chirurgów, pediatrów, radiologów, neurologów itd. W kolejnych latach sytuacja może być tylko gorsza, ponieważ do pracy za granicę wyjeżdża coraz więcej świetnie wykształconych lekarzy, a Ministerstwo Zdrowia za kadencji ministra Radziwiłła ograniczyło miejsca dla rezydentów, którzy po studiach medycznych chcą zdobywać specjalizacje. Konsekwencje tego stanu będą tragiczne – polski pacjent w najbliższych latach może stracić zdrowie (życie!) nie dlatego, że obecny stan wiedzy medycznej czy wyposażenie oddziałów nie pozwala na skuteczne leczenie, lecz dlatego, że w szpitalu, do którego trafi zwyczajnie nie będzie lekarza.

Abstrahując więc od zasadności postulatu dot. warunków pracy i wysokości zarobków związanego z charakterem wykonywanej pracy (jako lekarz jestem głęboko przekonany, że praca młodego medyka jest warta zdecydowanie więcej niż obecna średnia krajowa) należy głośno powtórzyć, że wyższe zarobki i bardziej godziwe warunki pracy są konieczne, byśmy w ogóle mogli marzyć o tym, że za kilka lat w polskim szpitalu będzie miał nas kto leczyć.

Sprytną propozycję pani Premier – podwyższenie o 40% PULI WYNAGRODZEŃ – należy nazwać skandaliczną. Oznacza ona de facto niewielką podwyżkę pojedynczej pensji i wyklucza możliwość kontynuowania dialogu do momentu, aż rządzący zrozumieją skalę problemów, dla których strajk - z uwzględnieniem całej swojej dramaturgii - jest wyłącznie delikatną egzemplifikacją.

Apeluję więc po raz kolejny do pani premier i ministra zdrowia – ratujcie polską ochronę zdrowia!