Display_43_thumb_0b7093

Centralna polityka, a Centralny Zintegrowany Szpital Kliniczny

powrót

O Centralnym Zintegrowanym Szpitalu Klinicznym w Poznaniu mówiło się od wielu lat. W ostatnim czasie przechodząc ulicą w pobliżu miejsca, w którym ma on powstać, zauważyłem tablicę informującą o rozpoczęciu realizacji pierwszego etapu inwestycji czyli budowy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

"Szerokie" poparcie

2 marca 2017 roku parlamentarzyści z Wielkopolski, reprezentujący różne opcje polityczne, na inauguracji projektu podpisali się pod listem intencyjnym w sprawie utworzenia w Poznaniu Centralnego Zintegrowanego Szpitala Klinicznego. W liście tym wyraźnie podkreślono, że „jako sygnatariusze Listu intencyjnego deklarujemy wsparcie w działaniach mających na celu urzeczywistnienie tej ważnej dla regionu idei”. Jednym z działań wspierających powstanie tego ośrodka miało być zabezpieczenie dotacji budżetowej na realizację tej inwestycji. Zarówno do projektu budżetu na rok 2018, jak i 2019 zgłoszone zostały poprawki, a w dalszej kolejności wnioski mniejszości o utworzenie rezerwy celowej z przeznaczeniem na realizację I etapu budowy CZSK. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami spodziewałem się, że wszyscy poznańscy posłowie zagłosują za przyjęciem tej poprawki. Niestety po raz kolejny złożone przez posłów PiS deklaracje okazały się być wyłącznie obietnicami bez pokrycia.

Poseł Tadeusz Dziuba podpisujący list intencyjny [fot. bit.ly/FaktyUMPgaleria; dostęp 26.03.2019]

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości jednomyślnie odrzucili proponowane rozwiązanie podczas głosowań sejmowych 16 stycznia br . Co gorsza, w 2019 roku, niecałe 2 lata po wyrażeniu swojego poparcia dla realizacji CZSK, przeciwko dofinansowaniu inwestycji głosował również jeden z najważniejszych w Wielkopolsce polityków PiS - Tadeusz Dziuba (w 2018 roku nie brał udziału w głosowaniu). Co się zmieniło przez ten czas, że poseł Dziuba uznał, że budowa Centralnego Zintegrowanego Szpitala Klinicznego może zostać odłożona w czasie?

Konsekwencje

Jaki jest efekt głosowań w Sejmie? Uczelnia publiczna musi się zadłużać, by zrealizować inwestycję, która w założeniu ma służyć pacjentom nie tylko z Poznania, ale i z całego regionu. W połowie 2018 roku Uniwersytet Medyczny musiał zaciągnąć kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym na kwotę 114 mln złotych. To niewiele więcej niż kwota, o jaką wnioskowali politycy opozycji w poprawce do projektu budżetu. To przykre, że przedstawiciele partii rządzącej nie są w stanie wykazać się lokalnym patriotyzmem. Smutne, że politycy PiS głosują przeciwko projektom służącym rozwojowi regionu, którego są przedstawicielami w Sejmie. Ciekawe czy będą potrafili spojrzeć w oczy wyborcom, których na co dzień mijają na ulicy.

Podsumowanie

Kwoty, o których mówimy są tak naprawdę niewielkim procentem tego, co w toku toczącej się kampanii rozdaje i obiecuje PiS. Jest to mniej niż 1/10 dotacji rocznej na TVP. A biorąc pod uwagę obietnice wyborcze to jest to nawet 1/200 nowych propozycji programowych. Czym Poznań i Wielkopolska zasłużyła sobie na takie traktowanie? Jak swoje decyzje wyborcom wytłumaczą poznańscy posłowie PiS? Czy jest to efekt sondaży, które partii rządzącej dają w regionie dużo niższe poprawcie niż w skali kraju? Czy naprawdę muszę cierpieć na tym obywatele?

Zdjęcia pochodzą ze strony: bit.ly/FaktyUMPgaleria [dostęp 26.03.2019]