Display_43_thumb_mr

Bilans trzech lat rządów PiS w ochronie zdrowia

powrót

System ochrony zdrowia, ze względu na wieloletnie zaniedbania ze strony kolejnych rządów, sprowadzające się przede wszystkim do absolutnego niedofinansowania, boryka się z licznymi problemami. Sytuacja wymaga zatem przeprowadzenia ważnych i jednocześnie trudnych reform. Tymczasem od trzech lat rządzący nie potrafią podjąć skutecznych działań, które pozwalałyby przeciwdziałać kryzysowi w ochronie zdrowia. Realizują za to projekty, które jeszcze go pogłębiają.

Jedną ze sztandarowych reform resortu zdrowia stanowić miała nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wprowadzająca System Podstawowego Szpitalnego Zabezpieczenia Świadczeń Opieki Zdrowotnej (tzw. sieć szpitali). W toku debaty Nowoczesna akcentowała zagrożenia, które niósł ze sobą ten projekt tj.: wyeliminowanie z sieci szeregu szpitali publicznych - w tym w szczególności bardzo ważnych dla pacjentów szpitali monospecjalistycznych, dyskryminacja szpitali niepublicznych, pomysł ryczałtowego finansowania szpitali, który - teraz już wiemy - bezsprzecznie przyczynił się do pogorszenia sytuacji finansowej większości placówek, a co za tym idzie także do ograniczenia liczby realizowanych przez nie inwestycji, które poprawiłyby standard opieki nad pacjentami. Zatem kolejki się nie zmniejszyły, a standard leczenia ani dostępność do usług medycznych nie uległ poprawie. Zmiany w największym stopniu odczuli jedynie dyrektorzy szpitali, którzy w ramach tego samego budżetu, przyznanego im przez NFZ, musieli podjąć się uruchomienia nocnej i świątecznej pomocy, a także znaleźć finansowanie na wzrost wynagrodzeń obiecanych przez ministerstwo poszczególnym grupom zawodowym. W efekcie przyznany ryczał nie pozwala w wielu przypadkach pokryć nawet kosztów bieżącej działalności szpitali i sytuacja finansowa wielu z nich ulega sukcesywnemu pogorszeniu.

Ministrowie Zdrowia z PiS nie potrafili wykorzystać też dobrej sytuacji gospodarczej kraju i zawalczyć o wyraźny wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Uchwalona przez parlament ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych zakłada co prawda stopniowy wzrost nakładów na ochronę zdrowia, ale oczekiwanie przez kadrę medyczną i pacjentów PKB na poziomie 6% ma być osiągnięte dopiero w 2024 r. Ponadto rozszerzono katalog wydatków, które są statystycznie wliczane do wydatków przeznaczanych na ochronę zdrowia, co jedynie imituje zaplanowany wzrost. Tym samym Polska jeszcze przez wiele lat pod względem ogólnych wydatków na zdrowie w relacji do PKB w zestawieniu z innymi państwami Unii Europejskiej będzie zajmować jedno z ostatnich miejsc.

Walka o godne warunki pracy i płacy

Rząd PiS nie rozwiązał także problemu emigracji zarobkowej przedstawicieli zawodów medycznych – zwłaszcza młodych, wykształconych osób, które w poszukiwaniu lepszych warunków pracy i płacy zdecydowały się wyjechać z Polski. W tym samym czasie wiele szpitali – przede wszystkim w tych mniejszych miejscowościach boryka się z brakiem kadry medycznej, a zarządzający tymi placówkami zmuszeni byli zamykać czasowo odziały szpitalne.

Ostatnie trzy lata to także fala protestów przedstawicieli poszczególnych zawodów medycznych: rezydentów, ratowników medycznych, pielęgniarek i położonych, a ostatnio także diagnostów laboratoryjnych. To efekt wprowadzenia przez rząd ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, która nie była poprzedzona debatą z wszystkimi przedstawicielami zawodów medycznych i niemedycznych, a tym samym nie uwzględniła postulatów tego środowiska. Rząd nie ma ani pomysłu, ani chęci na przeprowadzenie kompleksowej rewizji systemu wynagrodzeń pracowników z sektora ochrony zdrowia - próbując doraźnie ratować się przed poważnym kryzysem rozmawia tylko z wybranymi. Brak dialogu z przedstawicielami całego środowiska doprowadził do sytuacji skrajnych, w których pielęgniarki, ratownicy czy rezydenci uciekali się do protestów głodowych. Co więcej, wynegocjowane z resortem zdrowia podwyżki nie mają zapewnionego finansowania, bowiem budżet przeznaczony na płace i przekazywany poszczególnym placówkom w wielu przypadkach nie uwzględnia wzrostu kosztów pracy – inflacji oraz innych zmiennych. To pogłębia kryzys finansowy szpitali - są w Polsce placówki, które poważnie rozważają zawieszenie prowadzenia swojej działalności.

Nieodpowiedzialna polityka refundacyjna

Resort zdrowia nie tylko ignoruje potrzeby pracowników sektora ochrony zdrowia i unika debaty z menadżerami szpitali. Mimo wielokrotnych zapewnień nie dba też o pacjentów. Trzy ostatnie lata były czasem eksperymentów na zdrowiu Polaków. Nieprzewidywalna polityka refundacyjna sprawiła, że wielu pacjentów i ich rodziny znalazły się w trudnej sytuacji życiowej z powodu gwałtownego wzrostu cen leków. Tymczasem refundacja leków jest jedną z podstawowych form wsparcia leczenia pacjentów. Dla wielu z nich zakup leków ratujących zdrowie i życie bez pomocy ze strony państwa byłby niemożliwy. Co trzy miesiące nowe listy leków refundowanych budzą jednak zaskoczenie tysięcy pacjentów i ich rodzin, nadszarpując w sposób istotny zaufanie do państwa.

Na koniec nie sposób nie odnieść się do faktu, że systemu opieki zdrowotnej w Polsce za sprawą działań realizowanych przez resort zdrowia nie jest przestrzenią neutralną światopoglądowo. Pod rządami PiS postępuje ideologizacja opieki zdrowotnej: likwidacja programu in vitro, „pigułka dzień po” wyłącznie na receptę, poparcie dla zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych, a w końcu krok po kroku wprowadzane klauzule sumienia dla różnych profesji pracujących z pacjentami. Kolejnym z elementów świadczących o ideologizacji jest również zwiększająca się centralizacja całego systemu oraz wzrost znaczenia i wpływu państwa na funkcjonowanie pojedynczych jednostek ochrony zdrowia. Marginalizacja w kolejnych sektorach prywatnych świadczeniodawców to dowód na brak wiedzy na temat współczesnego systemu ochrony zdrowia, który rozwija się przede wszystkim dzięki konkurencji pomiędzy jednostkami.

Co dalej?

Podsumowując należy zdecydowanie podkreślić, że taka polityka w obszarze ochrony zdrowia, jakiej jesteśmy świadkami przez ostatnie trzy lata wiązać się będzie z daleko idącymi konsekwencjami w postaci zawieszania działalności niektórych szpitali, braku kadry medycznej i pogłębiającego się kryzysu finansowego placówek medycznych. To z kolei skutkować będzie utratą przez pacjentów realnego, zagwarantowanego Konstytucją, prawa do świadczeń zdrowotnych. W konsekwencji może to prowadzić do zapaści całego systemu ochrony zdrowia.